sobota, 24 listopada 2012

Stokrotki Flory.

~~~~

Dziewczyna nie dawała mi spokoju i musiałam jej zrobić osobiste ponczo. Wczoraj dumnie poleciała w nim go szkoły...znowu Pani Marzenka ją pochwali, bo jest "fanką" maminych udziergów a dziecko chodzi dumne jak paw ;0)

Ponczo to czysty recykling tego co miałam w kartonach. Postanowiłam nie dokupować włóczki tylko wyrobić to co było w pojedynczych bądź niekompletnych motkach.

Zatem nawet nie napiszę z czego robiłam, bo wykorzystałam tam : "Malwę" "Kotka " wiskozowego , Angorę z mojego pasiastego sweterka ,co chyba widać ;0) i ten pasek najbardziej podoba się córuni.

Wykorzystałam też "Sasankę" ,którą mam i mam i podejrzewałam ją o rozmnażanie w kartonie... no i jeszcze zostało parę motków mniej lub bardziej kompletnych.

"Kfiutki" u góry mogłyby być inne ale Florce podobały się właśnie takie ...dalej poleciałam w mojej ostatnio ulubionej kolorystyce.

No to gwiazda we własnym ponczo ;0)




A tutaj kolorki:


A w kartonie zostały szaro-bure resztki ,takie nie dające się fajnie połączyć ,bo powstało coś jeszcze co "zeżarło" kolory  ...ale o tym następnym razem ;0)

~~~~

piątek, 23 listopada 2012

Naturalnie.

~~~~

Naturalnie powstało kolejne ponczo w kolorze ecru ,naturalnym. Pokazuję ale pisać nie będę bo to już nudne ;0)




No a skoro już ma być o kolorze neutralno -naturalnym to pokażę też tutaj tycie koszyczki ,które sobie zrobiłam.

 Na początku miał być duży koszyczek na drobiazgi nawet miał dno i 1\3 ścianek i tak przeleżał w szufladzie 2 lata. Kiedy szukałam resztek na Florkowe ponczo to UFO wpadło mi w ręce.

Oczywiście sprułam ,ale doszłam do wniosku, że po półce walają mi się próbki moich ulubionych perfum ,lakiery do paznokci w mini słoiczkach ( i tak rzadko maluję więc kupuję małe, a wiele kolorów) i nie mam odpowiednich pojemniczków by je tam ulokować.

Wzięłam szydełko i w parę godzin machnęłam takie maleństwa ,a na półce zrobiło się miejsce i jest porządek ;0)






No i ostatnio takimi bzdetami się zajmuję czekając na natchnienie, by chwycić za druty i zrobić coś konkretnego i co?

 I dziura w mózgu ;0)

Może Wy macie jakieś pomysły? Coś co mogłabym wydziergać ,rozpisać i dać do testowania?

Mile widziane wszelkie sugestie w jakim kierunku mam podążać ;0)

~~~~

czwartek, 15 listopada 2012

Wrzosowisko.

~~~~

Zachciało mi się sweterka w paski ,luźnego bez guzików.

Widziałam wiele pięknych, pasiastych wersji tego sweterka z Dropsowych włóczek. Ja wybrałam wersję ekonomiczną z tańszej włóczki.

Zamówiłam szybciutko w "Fastrydze" ,przyszło jak zwykle błyskawicznie tylko ,że jak otworzyłam kopertę to się "lekko" zdziwiłam.

 Moje wyobrażenie śliwki i tego co widziałam na monitorze oraz mieszanka fioletów z zielenią w kolorowym motku... miała się nijak do tego co wyjęłam z koperty.

No moja irytacja była spora, cisnęłam pakunkiem do koszyka mrucząc pod nosem niewybrednie ,aż Małż się zainteresował co mnie tak wpieniło.

 Więc mu cierpliwie wyjaśniam oczekując zrozumienia, że miała to być przydymiona śliwka, a jest purpura jak żyłki od Knit Picksów , w melanżu miał być fiolet a jest wściekły róż,że mogłam jednak kupić Dropsa i teraz jestem zła.

A on na to :" No to co masz za problem zamów tamte ,które Ci pasują ,zresztą co za różnica w tych kolorach ,chyba żadna?"

No tak od jakiegoś czasu już wiem ,że chłopa o doradztwo w kolorach nie ma co pytać, bo jak mówi żart przytoczony kiedyś przez Agnieszkę ,a bardzo mi się spodobał w swojej trafności, mówi: 


Prawdziwy mężczyzna rozróżnia trzy kolory - fajny, pedalski i ch..wy

Nie skorzystałam z rady małża ,bo miałam wizję kolejnych motków lądujących w szafie na kiedyś tam do wykorzystania.Stwierdziłam po dwóch dniach ,że jednak zrobię ten sweter i zobaczymy jak wyjdzie.

Nadziałam ,zrobiłam ,przymierzyłam ,zobaczyłam w lustrze i sprułam do pach ,bo oczywiście zrobiłam za szeroki ...

Co ja z tym mam ,ciągle mi się wydaje ,że  robię za wąskie? Mam wizję ,że się nie zmieszczę i  będą rozchodzić się brzegi , a ja w swetrze będę wyglądać jak Budda z wielkim brzuchem ;0))

No ale tym razem sporo przesadziłam ,więc poszedł do poprawki i o dziwo dość szybko go odrobiłam.

Muszę przyznać ,że sweter pierwszy raz założyłam bez blokowania ,był krótszy i szeroki i już kombinowałam komu go oddać ,bo wielkich szans przed nim nie widziałam.

Po praniu i wysuszeniu ,sweterek stracił na szerokości ,zyskał na długości i jest całkiem fajny ...niestety rękawy też zyskały na długości ;0)

 Mogę je wywijać w mankiet ,co mi chyba nie będzie przeszkadzać, bo lubię długie rękawy, często marznę w łapy i je naciągam.

Sam sweterek jest lekki i ciepły ,ale trochę podgryza -to taka uwaga dla wrażliwców.





Włóczka: 2 motki YarnArt"Angora deLuxe" kolor:100094
i 1 motek "Magic Angora" kolor:753
Druty:3,5KP 
Rozmiar :M












Do kompletu miała być spódnica,przyszła  do mnie z daleka włóczka we właściwym, pięknym, śliwkowym kolorze Blackberry



ale  teraz zastanawiam się czy będzie pasować.

Może zamiast spódnicy będzie jednak ciepły sweter? Trudno mi się zdecydować.

~~~~

wtorek, 13 listopada 2012

Jak dwie połówki jabłka.

~~~~

Tym razem mitenki ,które kiedyś tam zrobiłam  na własny użytek i noszę je namiętnie, chyba najbardziej je lubię ;0)

Pasują do siebie jak dwie połówki jabłka.

Spodobały się też Pani Wiolecie z zaprzyjaźnionej pasmanterii.

Już dawno temu jej obiecałam takie same i  oczywiście ciągle odkładałam to na później .
Teraz wzięłam się za zrealizowanie obietnicy. 

Będzie je nosić córka Pani Wiolety ,mam nadzieję ,że będą dla niej tak użyteczne, jak dla mnie użyteczna jest jej mama ;0)))





Włóczka : "Mimoza"
Wzór: własny
Druty : 3 KP
Rozmiar:S








~~~~

poniedziałek, 12 listopada 2012

Dziewczęce Stokrotki.

~~~~

Koleżanka poprosiła mnie żebym zrobiła ponczo dla jej znajomej - córki.( he ,he niezła kombinacja)

Wzrost mniej więcej Florkowy, bo dziewczynki są rówieśniczkami. Pani zaczęła ,ale poległa bo nic jej nie wychodziło i włóczka okazała się dla niej za cienka ;0)) 

Za to dla mnie przy "lejsowych" włóczkach to lina okrętowa he ,he.

Muszę powiedzieć ,że dla mnie ten projekt okazał się strasznie przyjemny ,bardzo fajnie i szybko mi się go robiło. 

 Dostałam 2 kolory fioletu, ale ponczo byłoby za mdłe, więc dodałam trochę groszka,co prawda włóczka grubsza ,ale dzięki temu stokrotki są mięsiste.

Mimo ,że projekt powstawał w myśli podczas robienia ,wyszedł całkiem fajnie tak fajnie ,że Flora jak go przymierzyła to stwierdziła ,że chce takie same ponczo ;0)







Włóczka :3 motki"Classic" Inter-Fox
Szydełko: 2mm Addi
Wzór: własny-nic specjalnego.
Rozmiar: 9lat (152cm)










A tu po tej postawie to chyba już widać ,że dziecko zaczęło trenować karate ;0) 
Zaczęło jej to wchodzić w krew.


i jeszcze kolorki




~~~~

niedziela, 11 listopada 2012

Groszek.

~~~~

No to dzisiaj będzie wspomniany  szal  czyli "Groszek".

Włoczka : "Mimoza"
Druty:3,5KP
Wzór :Millwater




Jak widać można go różnie nosić i spiąć broszką, a będzie ocieplaczem na ramiona. 

Włóczka to akryl ,trochę skrzypiący w robocie ,ale za to nie gryzie. 

Szal nieźle komponuje się też z wrzosową czapką z poprzedniego wpisu ,dlatego otrzymała podobny warkoczyk ;0)

~~~~

I jeszcze słówko o moim zdrowiu ,czuję się o niebo lepiej niż na początku kuracji.O helicobacterze i dolegliwościach z nim związanych właściwie zapomniałam ...mam nadzieję ,że nie wróci ;0)

 Czasami coś mnie tam pobolewa co jest znakiem ,że w tym miejscu zaczął się proces naprawczy i zioła działają. Czasami zaczynają pobolewać rzeczy ,których bym się nie spodziewała, a potem przypomina mi się ...no tak kiedyś miałam skręcony staw,albo leczyłam się na jakąś dolegliwość ;0))

Wszystkim Wam dużo zdrówka życzę bo to w życiu chyba bezcenne ;0) bez dwóch zdań!

~~~~

Szaliczek jest prosty do zrobienia , bo robi się go takim długim jak się chce.

 Potem oczywiście się go zszywa, albo tradycyjnie, albo nabiera prowizorycznie oczka i potem zszywa się niewidocznie.

Prosiłyście o rozliczenie oczek ,więc przeliczyłam i ma się to tak:

20 oczek ,które przerabiamy ściegiem francuskim ,26 oczek warkocza i 20 oczek znowu ściegiem francuskim w sumie 66 oczek.

Wzór warkocza to oczka przerabiane: 2 lewe ,2 prawe itd...2 lewe na końcu.

Oczka krzyżujemy co 20 rzędów raz w jedną, raz w drugą stronę.

~~~~

czwartek, 8 listopada 2012

Jesienne wrzosy.

~~~~

Dawno mnie nie było na własnym blogu...hmmm. wena mnie opuściła ,jakiś dołek załapałam i mam ogólną niechęć do wszystkiego.

Pewnie po części to też moje problemy zdrowotne ,które od ponad roku były dla mnie delikatnie mówiąc upierdliwe.

Zaczęło się od żołądka, nawracających biegunek ,wymiotów,przelewania ,wzdęć i porannych mdłości jak kobieta w ciąży ...u mnie to raczej słonica bo w sierpniu minęłyby dwa lata ;0)

Ból pleców ,kręgosłupa ,siadały stawy,zaciskanie w klatce piersiowej ,podwyższona dolna granica w ciśnieniu... no zawsze coś i zawsze źle się czułam.

Było latanie do doktora ,który najzwyczajniej w świecie mnie olewał,traktował jak hipochondryczkę i marudził ,że to od diety( łatwo powiedzieć i zbyć) ,ale badań nie zlecił.

Moja Pani endokrynolog się zlitowała zrobiła mi kompleksówkę i co?

I jajco bo wyniki miałam jak sportowiec.Pełna morfologia ,próby wątrobowe ,cholesterol ,CRP,mocz ,USG itd., itp.... tylko jeden wynik okazał się koszmarny ,który zrobiłam w końcu prywatnie, bo nikt nie chciał o tym słuchać i co wylazło?

Helicobacter- wstrętny, mały, podstępny śmierdziel.

Zmieniłam lekarza ,dostałam końską dawkę antybiotyków ,pomogło ,ale i też wiadomo jak jest po antybiotyku ;0(
Byłam na badaniach genetycznych w kierunku nowotworu ..czekam nadal na wynik.

Potem trafiłam dzięki przyjaźni sieciowej- Ewuś strasznie Ci dziękuję ,że jesteś ;0)) i wiem że przeczytasz ;0))

Do wspaniałego Doktora ,który leczy preparatami ziołowymi. Po raz pierwszy w życiu lekarz nie zapytał z czym do niego przyszłam tylko kazał usiąść ,zbadał a potem powiedział co mnie boli ,co dokucza i jaka  jest tego przyczyna.

Ogólnie ( mimo mojego krągłego wyglądu) jestem niedożywiona he ,he... komórkowo ,mam zaburzoną pracę wątroby ,nerek ,trzustki,jelit ...itd. Główny winowajca to oczywiście tarczyca.

Biorę przepisane preparaty i się oczyszczam ,powoli wychodząc na prostą choć jeszcze pewnie długa droga przede mną. Czasami ciężko jest bo po prostu boli, a nie ma zdrowienia bez bólu niestety .

Pozbyłam się piasku z nerek-przestały boleć  plecy, choć dalej boli kręgosłup i będą boleć stawy bo w nich gromadzą się toksyny odkładane latami.

Za to tyroksynę zmniejszono mi już o 25 mg choć parę miesięcy temu miałam galopującą niedoczynność i TSH dochodziło do 10 mimo zwiększonej dawki leku.

Włosy nadal mam jak siano i wypadają. Cuda wianki nakładałam na nie i wyglądają tragicznie, jakbym zrobiła trwałą taką z lat 80-tych, brakuje tylko grzywki z przedziałkiem na przodzie nawiniętej na dwa wałki ;0)

I tak oto sobie ostatnio żyję,pełna nadziei ,że jest to proces naprawczy i muszę swoje przecierpieć,ale czasami po prostu łapię dołek i nic mi się  nie chce.

Moja Florka też dostaje preparaty dla dzieci i Bogu dzięki ostatnie infekcje, które łapie kończą się po 3-4 dniach właściwie bez leków ...no przy ostatniej gorączce dostała Ibufen i to wszystko ;0)

No ale się rozpisałam i namarudziłam ,a miało być o robótkach a nie gderanie starej baby o dolegliwościach...

Zrobiłam komplet dla pewnej Pani ,włóczka najzwyklejsza bo to podły akryl ;0) ..he ,he jaśniepaństwo w luksusach zasmakowało więc akrylek teraz podły ;0)




Włóczka :"Mimoza"
Projekt :Własny
Rozmiar :uniwersalny
Druty:3,5KP







Komplet można nosić na dwóch stronach i ma dwie faktury





Czapka ma warkocz żeby też pasowała do groszkowego szala ,który pokażę następnym razem ;0)


 ~~~~