niedziela, 17 stycznia 2021

Sweterek dla Benjiego.

 ~~~~~

Benji rośnie jak na drożdżach, skończył już trzy miesiące i ma komplet szczepień. Jeszcze parę dni kwarantanny i możemy wychodzić na spacerki nie tylko do ogródka przy bloku.

No powiedzmy spacerki 🤣 trzeba najpierw szczeniaka nauczyć wielu rzeczy, a przede wszystkim chodzić na smyczy.

Poza tym zrobiło się straszliwie zimno więc malucha nie mogę wypuścić na golasa nawet na szybkie siku.


Wyszperałam włóczkę w kartonie w piwnicy kiedy przynosiłam ozdoby świąteczne i akurat jest idealna na ten projekt. Włóczka to „Benia” ( nawet nazwa pasuje😁) gruby akryl z domieszką wełny, więc można nawet prać w pralce😉

Wzięłam druty dużo cieńsze niż zalecane, bo 3,5 mm gdyż zależało mi na tym żeby sweterek był jak najmniej dziurawy tylko bardziej zbity. 

Trudno dla takiego niesfornego szczeniaka robić sweter, bo przymiarki są wręcz niemożliwe 🤣

Udało mi się ledwo ściągnąć podstawowe wymiary czyli obwód szyi i klaty, reszta pozostała w sferze domyślań i kombinacji.

Usiadłam więc wczoraj i zaczęłam kombinować żeby dziś w te mrozy Benji wyglądał elegancko😉



Uważam, że jak na pierwszy raz i bez prucia oraz przymiarek wyszedł mi całkiem zgrabny i gustowny ten sweterek 😜
Benji chyba jest z niego dumny, swobodnie w nim biega, a nie stoi w nim jak jakaś melepeta bojąca się dać kroka.



U góry ma wrobiony wzorek żakardowy reszta jest wyszyta igłą.


Muszę zrobić jeszcze jeden na zmianę. Następny chyba zrobię troszkę dłuższy, bo on tak szybko rośnie.

Przed nami ostre szkolenie czystości, chodzenia na smyczy, przywoływania......i wielu innych umiejętności. Nie jest to dobry czas gdy ręce grabieją, a psa trzeba nagradzać, gdy zimno i trzeba się ubrać, a zanim włożysz buty pies już przecieka🤣
Nauczy się kiedyś wszystkiego, ale zapewne dłużej to będzie trwać.

Idę się sama najpierw wyszkolić i szperać w internecie, oglądać jak innym to tak wszystko szybko i łatwo idzie, a ich psy uczą się migiem z moim marnie to widzę, bo jest jak tajfun.
Potem jak już będę mądra będę szkolić młodego, żeby wiedział co ja właściwie od niego chcę i czemu się irytuję jak skacze koło mnie jak zajączek zamiast iść spokojnie.

Jak dziecko, pamiętam małą Florkę, ona też ciągle skakała zamiast chodzić 😂

I tradycyjnie na koniec spacer z gorącą herbatą, tym razem nie las a wzdłuż jeziora. Pięknie było 🥰 słońce, skrzący śnieg, mieniące się tęczą płatki lodu na jeziorze ( szkoda, że obiektyw aparatu tego piękna nie zauważa) i skrzypiący śnieg pod stopami.
U nas było dzisiaj -15, ale plażę otworzyli 😁





Trzymajcie się cieplutko.





sobota, 16 stycznia 2021

Skarpety.

 ~~~~~

Dopełnieniem mojego żakardowego szaleństwa były skarpetki, które powstały obok tradycyjnych z jednej włóczki.

Wszystkie pary zostały u mnie noszę je ja i Flora.

Nie potrafiłam rozstać się z żadna parą i wszystkie darzę sentymentem.

Grzeją moje stopki w traperach i glanach oraz przed telewizorem😜 tak lubię najbardziej, bo je widzę i często się do nich uśmiecham.

Pierwsza testowa para, jak na dziewiarkę przystało jest oczywiście w owieczki.


Skarpetki na płasko lub na blokerach wyglądają dziwnie i nieproporcjonalnie.
Moja koleżanka stwierdziła, że to puchlizna pęcin 🤣

Na nogach wszystko wraca do normy i nie są podejrzanir spuchnięte za to milusio cieplusie.
 

Potem przyszła kolej na skarpetki z psim motywem.

I koniecznie chciałam w jesiennych kolorach, szybko wybrałam zestaw i zrealizowałam plan. Spód skarpetek też musiał być ciekawy.


Oczywiście mój apetyt rósł w miarę dziergania i wyobraźnia ciągnęła dalej.

Więc wydziergalam najpierw skarpety dla Florki


A potem dla mnie w rybki 😜



Zachcialo mi się też takich wesołych, optymistycznych skarpetek, takich żeby buzia się śmiała 😁


Nie może być nudno więc spód skarpetki też wydziergany jest z miłością🥰


Wszystkie pary są w dziergane z włóczek  "Fabel" i "Delight" z Dropsa, użyłam drutòw 2,5mm i 3mm.

Dzisiaj myślę nad kolejnymi żakardowymi skarpetkami takimi dłuższymi, aby fajny wzorek wystawał z moich holograficznych, tęczowych glanów 😜

Kocham glany miłością wielką, mam jeszcze jedne zimowe, do kolan, specjalnie dla mnie uszyte z ociepleniem i na zamek.
Mają blachy więc też słusznie ważą, jeden but to 1 kg chodzenie w nich to jak trening z ciężarkami 🤣 ale są zajebiste....tylko to już temat na inny wpis.


Jeszcze nie wiem co będzie na skarpetkach, czy to będą domki, kwiatki, dynie czy może grzybki, a może jeszcze coś innego.

Macie jakiś fajny pomysł coby mogło z nich wystawać?

A tymczasem ciepłego wieczoru, bo siarczysty mróz za oknem.



środa, 13 stycznia 2021

Wieczorny spacer.

 ~~~~~

Nawet wieczorową porą kiedy śnieg spadnie życie tętni w parku. Nie tylko my wpadliśmy na ten genialny pomysł żeby pozjeżdżać z górki na sankach 😉.

Lubię nasz park tym bardziej, że został pięknie oświetlony w tym roku. A w scenerii zimowej wygląda wręcz magicznie.



Lubię to miejsce właściwie o każdej porze roku. Dzisiaj mogłam podziwiać je całe obsypane bielą.


Właśnie taką zimę kocham, która zwykłym miejscom nadaje magii, a park wypełnia radością, co widać, bo wystarczyło się przejść na wieczorny spacer. W szare pochmurne dni zazwyczaj park świeci pustkami, a dzisiaj rozbrzmiewał śmiechem i szczekaniem psów.


Gdy noc obejmie park swoimi ramionami pozostaną w nim ci uśmiechnięci panowie, będą czekać na roześmiane dzieci i spacerowiczów z psami.


Ja w ich towarzystwie wypiłam kubeczek gorącej herbaty dla innych była wiśnióweczka 😉


I oby ten biały puch sprawiał tyle radości ludziom jak najdłużej.
I znowu warto było wyjść z domu, choćby na chwilę i za róg 😊


Dobranoc, kolorowych snów.