sobota, 19 grudnia 2020

Energetyczna chusta.

 ~~~~~

Chciałam zrobić niespodziankę mojej przyjaciółce i wydziergać jej chustę. Ponieważ wydziergałam już dla niej dwa swetry, jeden fioletowy, drugi zielony chusta musiała pasować do obu.

Poza tym nie chciałam aby chusta gryzła i żeby można ją było nosić również latem.

Wybór padł na naturalne włókno czyli bawełnę i udało mi się znaleść kokonka o składzie 100% cotton.

Farbowanie okazało się bardzo energetyczne, kolory są żywe a nie jak to czasami bywa przy bawełnie  mdłe i rozmyte, takie lekko sprane.

Poza tym ten motek zawierał wszystkie potrzebne mi kolory 😉



Włóczka: „Candy” Stenliyarn kolor 819

Szydełko: 3,5 Addi

Wzór: Virus


Chusta już jest u właścicielki i bardzo ją ucieszyła, a ja mam nadzieję, że nosząc ją uśmiechnie się w duchu, w końcu jest to przecież wesoła i energetyzująca chusta 😉



Jak patrzę na nią to nabieram ochoty na taką samą, włóczka już kilka razy ładowała w koszyku, ale do końca roku mam embargo na zakupy włóczkowe. Wszędzie mam poutykane motki a nowe kuszą 😞

A jak Wam się podoba? 
Lubicie i nosicie chusty?

Wy już chyba wiecie, że ja lubię i noszę nawet latem😉



czwartek, 17 grudnia 2020

Little Love.

 ~~~~~

Nazwa swetra „Mała Miłość” wskazał mi jedyny słuszny kolor w mojej zasobnej szafie czyli głęboką, paprykową czerwień. Włóczka jeszcze ze starych amerykańskich zapasów. Znalazłam 6 motków tego koloru licząc, że jakimś cudem starczy mi na całość.

Zaczęłam dziergać w święta 😜 ale Wielkanocne.



Włóczka:„Palette” KnitPicks
Druty: 3,5 mm
Wzór: Little Love
Rozmiar: M1

I utknęłam z dzierganie na tym etapie


Nie dlatego, że czasu nie miałam, albo wzór był zbyt trudny tylko dlatego, że oczywiście zabrakło mi włoczki.

Włóczka w Polsce niedostępna, a w sklepie nie wysyłają jej do Polski. Zaczęły się więc poszukiwania zamiennika, czegoś co będzie pasować, ale czerwień czerwieni nierówna.


Żaden motek nie pasował, jeszcze do kolekcji brakuje włóczki ”Fabel”, którą też zresztą kupiłam.
I tak oto stałam się posiadaczką kolekcji niepotrzebnych motków czerwonych 🤣 chyba zrobię z nich skarpety świąteczne.

Z pomocą przyszła mi moja kanadyjska przyjaciółka, która stwierdziła, że mam się nie męczyć ona mi po prostu kupi i dośle brakujące motki.

Ucieszyłam się, ale nie było tak szybko i łatwo jak myślisz, bo akurat tego koloru nie było na stanie. Miał się pokazać wkrótce, zmieniali potem dwa razy termin i tak czekałyśmy pół roku.

Wreszcie się doczekałam i już brakujące motki są u mnie 🥰 nieznacznie różnią się odcieniem, inna partia i dzieli te farbowania kilka lat jakby nie było.

Czas chyba zabrać się za ten sweter i skończyć go na święta .....Bożego Narodzenia.🤣

Chyba powinnam mu zmienić nazwę na świąteczny, który się dzierga od święta do święta.



W Piernikowie.

 ~~~~~

Pachnie nie tylko w domach piernikami, ale również na ulicy 😉

Można nawet stwierdzić, że u mnie święta są cały rok, ponieważ mieszkam niedaleko fabryki pierników, często na ulicy pachnie smakowicie.

Czas przedświąteczny wymaga również ode mnie zapełnienia słojów piernikami. Tradycyjnie sięgnęłam po sprawdzony, szybki przepis na pierniki, przygotowałam ciasto i tym razem Flora zajęła się całą resztą.




Żeby było bardziej świątecznie trzeba było się przyłożyć, pierników było tyle, że każdy kto chciał mógł wyżyć się artystycznie. Kolorowe i ozdobione pierniki trafiły do słojów i cieszą oczy oraz podniebienia. Rączki wyciągają się po nie dosyć chętnie 😁



Ja zdecydowanie wolę kiedy pierniki ozdobione są tylko białym lukrem, Flora woli kolorowe.
Ponieważ nie mogę jeść mąki pszennej, ani cukru więc musiałam trochę poszperać w necie, żeby móc też jeść pierniki.
Moja puszka jest skromna, a pierniki bez lukru ale mam swoje 😁 bez glutenu i nie muszę z niczego rezygnować.



Pierwsza partia mi się trochę opaliła, bo nie wiedziałam jak długo mam trzymać 😜 potem już było cacy.

A jak u Was, trwa przedświąteczne pierniczenie ?



poniedziałek, 14 grudnia 2020

Regeneruj się.

 ~~~~~

Ponieważ weszłam na ścieżkę ozdrowieńczą i są efekty nie chciałam z niej zrezygnować, trzeba iść za ciosem.

W listopadzie wzięłam udział w pięciodniowym szkoleniu-wyzwaniu Ludmiły  Gumuli, którą podczytuję już jakiś czas i latem zastanawiałam się nad jej programem. Musiałam jednak poczekać do jesieni.

 Ciekawe informacje znajdziecie na jej stronie Regeneruj się są tam również przepisy, które warto spróbować i ocenić czy te smaki są dla Was.

Po szkoleniu utwierdziłam się w tym, że wyziębiłam organizm i czas na odnowę i regenerację, ale na ciepłych posiłkach.

Zakupiłam program i potrzebne zioła chińskie. Ponieważ surową dietą wychłodziłam organizm dostałam również zalecenia specjalne, które dotyczą dodatkowo spożywania mięsa i wywar czyli zupę mocy mam sporządzać nie wegetariańską, a na mięsie. 

Program zawiera przepisy na na prawdę  trzy smaczne posiłki każdego dnia. Ja jestem i tak w stanie zjeść dwa 😉 pewnie program będzie dla mnie trwać dłużej, żebym wszystkiego mogła spróbować 😜

Odkryciem dla mnie jest mleko roślinne, kawa zbożowa smakuje wyśmienicie  i nawet zjadłam ryż na mleku owsianym z owocami, ale drzwi od WC miałam otwarte, bo ostatnie podejście do tej potrawy miałam w przedszkolu, jadłam dwa razy w te i z powrotem 😂

Tu pyszna wersja z gruszką i jabłkiem.


Bez obaw smakowało i drzwi mogłam nie otwierać 😊
Nie cierpię mleka gotowanego, sam zapach wywołuje u mnie odruch wymiotny, nie gotuję w domu żadnych potraw na mleku, nawet budyniu.
Ale mleko roślinne nie śmierdzi mi cyckiem krowim 🤣

Tu wersja jabłko i maliny oraz ananas i maliny.



Posiłki są pyszne, z ochotą i bez męczarni jem, rozgrzewają mnie dzięki temperaturze i przyprawom, są sycące.


Śniadania są na słodko i na wytrawnie raz gryczanka czekoladowa innym razem fasola z warzywami i jajko, albo szakszuka.

Na obiad smakował mi bardzo gulasz z batata i marchewki, zupa z pieczonych warzyw, albo cukinia faszerowana kapustą kiszoną 😋
Królują warzywa pieczone lub gotowane z ziołami do tego komosa ryżowa, kasza lub makaron ryżowy. 



Odkrywam nowe smaki i połączenia. A przede wszystkim widzę, że jedzenie mnie nie wzdyma, że nie mam wieczorem twardego brzucha.

Pije też herbatki ziołowe z mniszka, kopru włoskiego czy mięty. Trzeba je pić gorące i z tym miałam największy problem, bo herbata zaparzona w moim kubku jakoś szybko stygnie, zawsze się zajmę czymś i piję zimną.

Za radą  Miłki kupiłam termos ze szklanym wkładem i problem się rozwiązał, herbata jest gorąca 18 godzin.



Na razie nic więcej nie napiszę, bo program będzie trwał prawie do końca roku,  wtedy zobaczę jakie przyniesie efekty i się z Wami podzielę.

Wiem jedno jest pysznie i ciepło😁






niedziela, 13 grudnia 2020

Grudzień w lesie.

 ~~~~~

Mimo lekko pochmurnej pogody nie zrezygnowałam ze spaceru w lesie. Nie padało a to najważniejsze, na wiatr wystarczy ciepła kurtka, czapka na głowę i ciepła, mięsista, wełniana chusta na szyję.

Oczywiście termos z gorącą herbatą też musi być.




W lesie przestało wiać, zrobiło się nawet ciepło i można było rozwiązać chustę pod szyją.


W magicznym lesie, jak w mrocznej bajce zwisają długie gałęzie świerku, o zmroku korzenie drzewa wyglądają jak ogromny pająk, który chce nas dorwać swoimi odnóżami. Plamy słonecznej trawy wyglądają jak światełko wskazujące drogę. Lubię tak czasami fantazjować podczas spaceru.😁

A tymczasem przez drogę przebiegł nam łoś, nie zdążyłam zrobić mu zdjęcia, był szybszy.
Dobrze, że nie wykonał szarży w naszym kierunku tylko zniknął gdzieś między drzewami.
Powiem szczerze byłam w szoku, sarny to dla mnie nie nowość, ale łoś? 
W naszych lasach ŁOŚ, w życiu bym się nie spodziewała.

Kochani gdybyście nie mieli jeszcze grzybów na święta proponuję wybrać się na spacer do lasu...... nie nie fantazjuję tym razem i wiem, że jest połowa grudnia.🤣


  

To dowód, zobaczcie co przyniosłam z dzisiejszego spaceru, maślaczki i podgrzybki
Oj będzie jutro dla mnie zupa grzybowa 😋


czwartek, 10 grudnia 2020

Jesień.

 ~~~~~

Jesień za oknem jesień w motkach. Co prawda u mnie na szydełku bardziej złoto i kolorowo, bo już zdążyły opaść prawie wszystkie te piękne kolorowe liście.



Moja przyjaciółka podarowała mi na moje urodziny, które przypadają wiosną, piękny motek w moich ukochanych kolorach jesieni.
Głupio tak było dziergać z niego w środku lata 😜 więc miałam okazję się nim pomiziać i nacieszyć. Teraz nadeszła jego pora, nie mogło być inaczej.


Tym razem szydełko, rozmiar 3,5 Addi, wzór znany, to chusta "Mech".

Nie chciałam by była ażurowa, w końcu to chusta jesienna😜

Ciekawa jestem jaka wyjdzie duża i czy będzie taka jak lubię, bo jest tylko 1000 m w motku.

Jak nie, trzeba będzie końcówkę kombinować, a tego jednak  bym nie chciała.

Włóczka to Scheepjes „Woolly Whirl” kolor: 471, skład: 70% cotton 30% wool

Jest przyjemna i miękka w dotyku, nie gryzie, przynajmniej mnie😜