~~~~~
Zapisując się zimą na tą akcje wspierania gospodarstwa rolnego miałam mieszane uczucia i wątpliwości.
Polegało to na tym, że od grudnia do kwietnia co miesiąc płaciło się pieniążki na poczet tego co urodzi się z ziemi w tym sezonie. Od maja zaś zaczynał się odbiór plonów i co tydzień w czwartki przyjeżdża samochód z gospodarstwa i odbiera się swoją skrzyneczkę ze świeżym darami.
W naszym Piernikowie są dwa takie punkty odbioru. Jeżdżą jeszcze do Bydgoszczy i Warszawy.
Można wziąć też ekstrasa, czyli dodatkowe plony, za którego trzeba dopłacić.
Nooo i powiem Wam, że to był bardzo dobry wybór jak macie taką możliwość polecam z całego serca.
Warzywa są świeże, jędrne, mają smak, długo się przechowują choć mam tydzień na ich zjedzenie 😜 bo kolejna, w moim przypadku mała paczka, będzie czekać na odbiór.
Ta mała paczka jest chyba tylko z nazwy, bo na mała nie wyglada i na naszą trójkę jest wystarczająco duża.
Co zawiera taka paczka?
Co tydzień coś innego, potem mam wyzwanie co z tego zrobić, ugotować….nie jest nudno za to rozmaicie, a w naszej diecie pojawiło się więcej warzyw.
Pierwsza paczka może nie była okazała, ale dopiero życie budziło się na polu, mimo wszystko był koper, rzodkiewki, rukola, szpinak, sałata i doniczka z bazylią. A potem zaczęło się czyste szaleństwo 🤪
Sałata jak głowa, smaczna, krucha i nie jest gorzka, kalarepy słodkie i soczyste, rzodkiewki mają smak.
Dla mnie to duża oszczędność czasu, na rynek mi nie podłodze więc to dla mnie wyprawa szczególnie w weekendy, ten tłum, wybieranie, szukanie zastanawianie się co mam kupić po prostu odpadło. A przede wszystkim mam zdrowe i wiem z jakiego źródła. Teraz kupuje tylko owoce, ogórki i pomidory.
Tradycją stało się już robienie zdjęć paczek, bo moje koleżanki w pracy i nie tylko są ciekawe co tym razem mam w paczuszce 😁
Kupiłam też dodatkowo trzy sadzonki pomidorów koktajlowych i bazylię czerwoną oraz tajską, rosną w skrzyni widoczne we wcześniejszym poście. Ciekawa jestem co z tego będzie i czy plony zbiorę.
Moje rzodkiewki jak zwykle się nie udały poszły w liście, koper zmarniał, pietruszka też licho rośnie.

Na szczęście mam źródło dorodnej zieleniny z dostawą co tydzień. Ostatnio wyłuskałam 6 kg bobu w strąkach co dało mi 2 kg ziarna, część zjadłam część zamrozilam, a strąki poszły na kompost 😜
Teraz mamy bogactwo brokułów, buraków, cukinii i różnych odmian ziemniaków
Pojawiły się też ogórki, por i młody seler teraz czekam na pomidory.
Co myślicie o takiej inicjatywie? Korzystalibyście gdyby było dostępne w waszej okolicy?
Ja jestem zadowolona, bo na moim piachu o takich plonach nie mam co marzyć skoro zachwyca mnie marny kwiatek, który da radę wyrosnąć.