wtorek, 30 sierpnia 2011

Bieszczady cz.5

~~~~

Część ostatnia z opóźnieniem cały tydzień odgruzowywałam chałupę po 2 miesięcznym, sporadycznym pobycie w domu...masakra ,ale nawet okna pomyłam ;0)

No to razem z Wami przeżyje to jeszcze raz.

Tym razem miała być lightowa trasa  na Małą Rawkę ,okazała się najbardziej stromym i długim podejściem i Flora już tak marudziła ,że chciałam ją tak zostawić pod Bacówką  ,powiedziała ,że to ostatnia góra na jaką wlazła ;0)))



A mnie tam jak zwykle widoki wszystko wynagrodziły ,choć moje kolana trochę dostały ,skończyło się bandażem elastycznym ;0))





 Drzewo -leżak specjalnie dla Flory urosło ;0))






Nad nami piękne słońce a po drugiej stronie doliny trzaskające pioruny ,przypatrujemy się burzy .

Florka miała takiego stracha ,że Wielką Rawkę sobie odpuściliśmy ,a schodziła tak szybko ,że nadążyć za nią nie mogłam  i wcale nie marudziła ;0)





Jak widać nad Soliną też się kisiło to widok z naszego tarasu.


Zanim dojechaliśmy na kwaterę, w Dołżycy jeszcze pomoczyliśmy nogi- jak to Flora mówi w kamieniowej rzece i wszystkie kamyki były śliczne i chciała brać do domu,ale podobno kamieni się nie zabiera, to jakby zabrać ze sobą cudzą biedę ...więc zostały ;0)



I to tyle wakacyjnie ,następny wpis będzie robótkowy pokażę bieszczadzkiego zakapiora ,czyli co wydziergałam jak odpoczywałam i po górach nie łaziłam ;0)))

~~~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz