wtorek, 19 września 2023

Kapelusz z raffi.

 ~~~~~

Na spotkaniu dziewiarskim „Dzierganie z Królową Owcą” padła propozycja wspólnego wydziergania kapelusza z raffi.

Sprawczynią była Natalia, która przyszła w takim wydzieranym kapeluszu. 

Długo się nie zastanawiałam i zakupiłam odpowiedni materiał, a Natalia rozpisała jak zrobić taki kapelusz i na spotkaniu udzieliła nam wskazówek i opisu.


Kapelusz powstał dosyć szybko, rafia to wdzięczny materiał, opis znajdziecie TU w poście u Królowej Owcy.


Notatki są po rosyjsku 😜 ale z tym językiem nie mam problemu.

Czy kapelusz jest twarzowy? Same oceńcie.

Miałam jeden, kupiony z dużym rondem i nie noszę. Ten ma mniejsze rondo i w upały się przydał



Nosiłam i jeszcze noszę 😁

sobota, 16 września 2023

Torba szydełkowa.

 ~~~~~

To kolejny projekt do którego użyłam włóczek z kartonu niewiadomego składu. Na moje oko jest to akryl i mikrofibra śliska, błyszcząca, ale sztuczna. Na odzież to się nie nadaje, ale na wszelkie akcesoria tak.

Skrzypiało podczas przerabiania, ale myśle, że będzie mocne i torbie na zakupy brak naturalności nie będzie przeszkadzał 😜

Wzór znajdziecie w sieci, jest bardzo popularny to tzw. torba tulipan, a cały tutorial jest u Joli Mazurek na YouTube 



Jak widzicie nie trzeba używać sznurka, dla mnie taka torba jest za ciężka, można użyć kilku nitek włóczek zalegających w kartonie. 
Najlepiej się sprawdza bawełny i ich mieszanki z akrylem, jak np.: „Jeans” Yarn Art, mam takie dwie torby, noszę od kilku lat i piorę w pralce.

 

W tej torbie rączki też zrobiłam na szydełku, jest to taka rurka, jak przy dzierganiu bransoletek z koralików, robiona tzw. ślimakiem z 8 półsłupków. W środku żeby się rączki nie wyciągały jest sznurek bawełniany, jakieś resztki z dziergania podkładek mi zostały. 

Przewlekłam go przez dziurkę w torbie, tej na rogu, odmierzając odpowiednią długość, podwójnie, jeden koniec trochę dłuższy, obdziergałam ten rdzeń, na końcu przewlekłam ten dłuższy koniec przez kolejną dziurkę torby, zszyłam mocno  oba końce sznurka, na zakładkę, i dodziergałam do końca rurkę, potem ładnie to przyszyłam do torby.

Mi się efekt podoba, rączki są estetyczne, można całość prac w pralce.

Ta torba już poleciała do mojej przyjaciółki, która poległa pod ciężarem torby ze sznurka bawełnianego 😉 uparła się, że chce taką na zakupy, poszła raz 🤣 nadźwigała się i wyleczyła, a ostrzegałam i mówiłam, że to głupi pomysł z własnego doświadczenia. 

Mam własną nie noszę szkoda moich pleców. 

Takie torby są lekkie i pojemne, robię kolejne, bo mam jeszcze trochę tych włóczek 😜

 


Będą różne, bo jedne włóczki się kończą to dołączam drugie. Ta nie ma jeszcze rączek i zastanawiam się czy nie dostanie ze skóry, mam jedne które uszyła mi pani kaletnik, taki trochę wymierający zawód, z resztek po jakiejś nieudanej torbie, są solidne i mocne.



A na szydełku kolejna się plecie taka jesienna, dyniowa. 



To fajna odskocznia żeby zająć ręce kiedy myślisz co tu wydziergać 😁


sobota, 9 września 2023

Po Drutozlocie.

 ~~~~~~

Ostatni czas, a właściwie trzyczas był dla mnie bardzo intensywny, dlatego też jest mniej postów. Kompletnie nie miałam czasu, czasami kradłam czas by trochę podziergać, więc materiał do pokazania będzie.

Pierwszy praca zawodowa. Mój urlop musiałam zaplanować tak by mieć czas na ostatnią prostą przed Drutozlotem.

Wiązało się to z tym, że trzeba było podzielić pracę i zastąpić wszystkich, którzy urlopowali, obsada w pracy była mała więc pracy dużo, padałam na pysk, łzy też były i po 10 godzinach pracy chęć zabrania torebki i nie wrócenia w dniu następnym.

Drugi czas to Drutozlot, który zbliżał się wielkimi krokami i przygotowań, postów w SM, dopięć na ostatni guzik, zamówień potrzebnych materiałów itp też sporo…..No jest przy tym dużo pracy, po to by ten dzień był jak….. Gwiazdka dla dziewiarek 😜

Trzeci czas (choć doba jest ograniczona, a o domu w ogóle nie wspomnę) to Królowa Owca czyli przygotowanie stoiska, co zabrać, ometkować, popakować i przewieźć.

Czasami się zastanawiałam, czy mam trzy życia 🤣

Udało mi się wyjechać na całe cztery dni urlopu gdzie i tak byłam ciągle pod telefonem czy internetem, którego praktycznie nie było 😜 


Wsi spokojna, dziękuję za mgły po burzy i krótkie wytchnienie i miłe spotkanie.
Na plaży, nad jeziorem, w środku lasu obok mnie dziergała Pani zagadałem, że my ten sam team „bez robótki nie jadę” 😉
Przyglądała mi się od jakiegoś czasu i zapytała: pies mi jakiś znany, a pani nie udziela się w internecie? Odpowiedziałam, że trochę i jakie było moje zaskoczenie kiedy usłyszałam: a Pani to jest Mao? 😁
I takim sposobem poznałam Lucynkę z Elbląga. Góra z górą się nie zajdzie, a dziewiarka z dziewiarką w środku, lasu nad jeziorem tak 🤣
Lucynko jeżeli czytasz pozdrawiam serdecznie.

A potem był Drutozlot




Mnóstwo wrażeń, kolorów, spotkań, uścisków i śmiechu.


Istne szaleństwo, które wynagrodziło trud zmagań.

Wiem, że warto dla Was pisać, bo czytacie choć nie komentujcie. Jesteśmy pokoleniem blogów, które niestety zamierają i forów. Maranciaki też mnie odwiedziły 😜 dziękuję za wszystkie pogaduchy i za to, że zechciałyście podzielić się ze mną swoimi emocjami. To był fajny czas.


W niedzielę dla mnie czas zwolnił, nogi bolały jak po weselu, słońce grzało, a ja nic nie musiałam …..
Cieszyłam się chwilą, bo dzień następny niestety zbliżał się i budzik 5.30 wyrywał z błogiego snu. I znów jestem w kieracie szybkiej rzeczywistości.

Póki co przeglądam włóczki, myślę co tu wydziergać np. z takiej nowości


Sprawdzam czy żakard też będzie dobrze widoczny. Jeszcze nie wiem czy połączę dwa kolory, czy wydziergam dwa jednolite swetry. Jesień idzie, szybko ciemno będzie, ten czas dzierganiu i serialom będzie sprzyjać jak nic.
Znowu zanudzę Was skarpetkami, bo się rozeszły po rodzinie i znajomych 😉
I mam jeszcze kilka pomysłów nie tylko skarpetkowych choć włóczka będzie skarpetkowa, tylko na razie dumam nad połączeniem i kolorystyką.

Dzisiaj u mnie szybki obiad bakłażan z papryką, pomidorami, tofu i dużą garścią pietruchy, podany z ryżem.



Na dworze suszą się swetry, a ja wracam do swoich rozważań dziewiarskich i przeglądania włóczek.

Miłego dnia.





niedziela, 13 sierpnia 2023

Szydełkowa tunika.

 ~~~~~

Najtrudniejsze w kolorowym dzierganiu jest dobieranie kolorów. Zazwyczaj inspiruję się zawartością resztek w kartonie i komponowaniem nowej całości z tego co mam.

Tak było w przypadku mojej tuniki i efekt całości spodobał się nie tylko mi.

Zostałam poproszona o zrobienie takiej tuniki dla mojej przyjaciółki, oczywiście bez nacisku czasowego.

Resztki z kartonu zostały niestety wyrobione, więc trzeba było kupić nowe kłębuszki i dobrać tak kolory, by wszystkie do siebie pasowały. Nie powiem ile godzin spędziłam przed monitorem robiąc zdjęcia, zestawiając kolory, przestawiając, wrzucając i wyrzucając z koszyka zakupów, aż wreszcie kliknęłam przycisk „zamów”.

Nie wiem czy mi się udało sprostać wyobrażeniu jedyne co wiem to to, że w końcu skończyłam 😁


Ta tunika jest w większym rozmiarze, dłuższa i z dłuższym rękawem



Szydełko: 2,5 mm i 3mm
Włóczka: bawełna marceryzowana „Maxi” , „ Maximum” i”Hemera” 


Miała być w jesiennych kolorach i nie biała. Myśle, ze w tym sezonie będzie jeszcze noszona choć dzierganie jej, wstyd się przyznać zajęło mi dwa sezony 😔
 Więcej zdjęć nie będzie, bo już wyruszyła w drogę zostało tylko kilka fotek cykniętych na szybko.

A na koniec zdjęcia z ogrodu, bo  dziergając coś nowego zachwycam się hortensjami w donicach.



Piękne są te kwiaty, cud natury i chyba nie tylko mi przypadły do gustu.

 

Jedna duża donica a jak cieszy 😁



Chyba muszę je jakoś podwiązać, albo jakieś podpórki kupić 🤔, tylko żebym ich nie połamała, bo żal a mają ciężkie główki.