poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Dzień trzeci-odpoczynek.

~~~~

Córcia nam się trochę zmęczyła tym łażeniem po górach, więc tego dnia jej odpuściliśmy ;0))

Pojechaliśmy na małą zaporę w Myczkowcach







i odwiedziliśmy ośrodek Caritasu w którym znajduje się 140 miniatur cerkwi w skali 1:25 ,pięknie ułożonych na mini wzgórzach ...zachwycające...wykonane tak szczegółowo...








Byliśmy też na pysznych kremówkach w kawiarni św.Franciszka ,Florę najbardziej zachwyciły oczywiście zwierzaki ,które stały tam na pokuszenie dziecięcych ,świerzbiących łapek ;0)))

Podziwiać można ,głaskać nie można i jak tu się powstrzymać?



Na szczęście żywe do głaskania w mini zoo też się znalazły



i piękne Datury do podziwiania z trąbami na których niestety nie udało się grać .

~~~~

A teraz z innej beczki ;0)))

Dzisiaj dostałam przesyłeczkę , a w niej takie małe, cudne pudełeczko z zawartością


Co jest w środku?

He ,he potrzymam Was w niepewności do następnego wpisu ;0)

~~~~

niedziela, 21 sierpnia 2011

Bieszczady cz.2

~~~~

Po pierwszej spacerowej trasie zachciało nam się czegoś wyższego.Tradycyjnie stanęło na Połoninie Wetlińskiej i Chatce Puchatka ;0)




Gdy weszliśmy na górę  jak zwykle wiało i...zebrały sie ciemne chmury z jednej strony , z drugiej świeciło słońce.Wiatr nam tym razem sprzyjał ,przegnał to co było ciemne i deszczowe ;0)))

Więc powędrowaliśmy dalej przez połoniny na Osadzki Wierch.








 Zdobyliśmy ,pozachwycaliśmy się i wróciliśmy





W sumie było o TAK:

piątek, 19 sierpnia 2011

Bieszczady cz.1

 ~~~~

Zdjęcia nie oddają ich uroku ,tam trzeba pojechać ,zobaczyć ,powąchać ...po prostu być.

Fotek nacykałam sporo ,nie jestem w stanie wszystkiego umieścić w jednym wpisie ...no ale i po co?
Pewnie wszystkich bym zanudziła.

Namiastkę Bieszczad  jednak pokażę ,nasze zmagania na szlakach,ale niestety nie pokażę niesamowitych  zapachów kwitnących roślin ...hmmm ...Wołosate np.pachniało mi żubrówką ;0))

Pogoda nam dopisała,nie padało ,było w sam raz i na łażenie po górach i na kąpiele.

Pierwsze zaliczyliśmy Sine Wiry,trasa na prawdę lightowa i malownicza.

Co prawda ostatnio tam skręciłam nogę łażąc w adidasach ,ale w tym roku nie ma lipy pojechałam uzbrojona w trapery ;0)))
















piątek, 5 sierpnia 2011

Vanilla Sky.

~~~~

Kolejny wakacyjny projekt ,który powstał na zamówienie.Tym razem znowu szydełkowy.

Włóczka bardzo przyjemna , bo to Ibiza.

Miękka ,lejąca ,milusia ,dobrze się nosi.

Zużyłam jej 350g ,szydełka zmieniałam ,używałam 1,5mm,2mm,2,5mm w zależności które mi pasowało i co trzeba było dopasować ;0)

Najpierw powstała bluzka:





Potem spódniczka:



















A tak prezentuje się całość:



Przesyłka dotarła w miejsce przeznaczenia , właścicielka zadowolona więc ja tym bardziej ;0)))
Niech się dobrze nosi.

~~~~

I to ostatni projekt do pokazania przed moim wyjazdem ,druty zabieram więc może jak wrócę będzie co znowu pokazać ;0))

~~~~

czwartek, 4 sierpnia 2011

Little Joe Woman.

~~~~

Ta sukienka kosztowała mnie sporo pracy i nerwów.Miała być prosta i miało być prosto ;0)))

Powstała  na zamówienie.Musiałam odwzorować ją ze zdjęcia ,bo znalezione schematy w sieci nijak się miały do tego co było widać na zdjęciu.




Ponieważ elementy nie miały równej ilości pentelek ze wszystkich boków i wzór się przesuwał ,więc cyrk zaczął się przy rękawach i dekolcie.

Trzy dni siedziałam, wypruwałam i doczepiałam na nowo elementy.Był moment ,że prawie 1/2 sukienki popadła w destrukcję.W końcu udało się wszystko złożyć do kupy.

No  i jeszcze na domiar złego kiedy terminy goniły posypało mi się trochę zdrowie ...ja nie wiem czy to te sporadyczne upały czy co ,ale czułam się fatalnie, ciśnienie skoczyło mi do 150/90 i stało się normą..więc pogalopowałam do doktora ,pobadał ,zlecił badania ,przepisał tabletki na nadciśnienie,jeszcze przy okazji ( jakby tego było mało) flaczki mnie bolały ,więc mam skierowanie na USG -oczekuję terminu ,ale za to przestało boleć ;0)
Tabletek nie wzięłam(niech straszą na półce) ,bo ze zmianą pogody i ciśnienie spadło.Ochłodziło się i znowu mam normę odpowiednią.

Dalej mierzę ,zapisuję i za miesiąc idę z książeczką pokazać co tam wyszło.
Pan doktor twierdzi ,że to tarczyca też powoduje te szaleństwa...fakt TSH mam dość wysokie... nooo ale dość narzekania ...

Już pokazuję co wydziergałam :




Włóczka: 400g "Filo di Skozia 100g/410m

szydełka: 1,5mm,2mm,2,5mm

Inspiracja: zdjęcie z sieci.





~~~~