środa, 20 lipca 2011

Smutno mi.

~~~~


Zdruzgotała mnie wiadomość o Małgosi.

To niesprawiedliwe ..miała jeszcze tyle planów ,była naszą inspiracją ,natchnieniem i dzielnym człowiekiem...smutno mi...

Niech Anioły będą z Tobą.


~~~~

środa, 6 lipca 2011

Wycieczka do Gdyni.

~~~~

Pogoda u nas w week end była paskudna ,deszczowo ,ponuro i zgniło.
W niedzielę rano postanowiliśmy porzucić nasze miasto i udaliśmy się na północ.Po drodze lało ,ale jak dojechaliśmy do Gdyni okazało się ,że jest całkiem znośnie.



Wiatr był całkiem nie duży w porównaniu z tym co pamiętam z lat dziecięco -młodzieńczych, bo tu spędzałam większość wakacji u moich kochanych dziadków,których już nie ma.To taka trochę podróż sentymentalna ,bo chyba ostatnio tam byłam na pogrzebie babci.





Przejeżdżaliśmy koło domu moich dziadków,no nie da się inaczej skoro mieszkali na Morskiej ,teraz trochę ,żałuję ,że tam sprzedaliśmy to mieszkanie ,ale cóż taki life ,takie okoliczności,wybrałam Toruń.

Jak dla mnie prawie nic się nie zmieniło ,nadal rozpoznaję ulice i wiem jak i gdzie dotrzeć ,zresztą Gdynia jest prosta ;0)

No i najważniejsze- nie padało ,kurtki przeciw deszczowe założyliśmy gdy płynęliśmy na Hel bo była duża fala i mieliśmy morską bryzę na twarzach i nie tylko ;0)


Gdy dotarliśmy na miejsce wyszło słońce i wiatr się uspokoił ,zaliczyliśmy plażę i nawet spiekliśmy sobie twarze.Ja profilaktycznie schowałam się na statku ( a właściwie tramwaju wodnym ,kiedyś go nazywali wodolotem ,no przynajmniej moi dziadkowie) za to Florka została z tatą na "tarasie" ,jak dopłynęliśmy do Gdyni wyglądała jak indianiec;0)


Na koniec naszej wycieczki poszliśmy do akwarium gdyńskiego ,bo to był główny cel podróży.

Poczułam się jak w egzotycznych wodach i wcale nie musiałam nurkować.Cuda ,cudne kolory -bajka.








Florentynie podobała się cała wycieczka -wszystko !


W drodze powrotnej padła i spała ...no nie dziwie się w końcu wstała o 7 rano a położyła się koło 23 i tyle wrażeń.

A ja w wolnych chwilach co robiłam? Oczywiście dziergałam ;0)
W wodolocie wzbudziłam zainteresowanie i podziw u starszej Pani ,która zamiast podziwiać widoki patrzyła jak zasuwam na drutach.Stwierdziła ,że też dzierga ,ale tak szybko to w życiu nie widziała by ktoś dziergał ;0)

Na open'era nie pojechaliśmy pies czekał na nas w domu trzeba było wracać ;0)


Dzielny, mały zwierz powitał nas w domu wielką radością i swoimi "śpiewami" -jak miło wracać gdy ktoś na nas czeka i tak radośnie wita ;0))
~~~~~~

sobota, 2 lipca 2011

Bordowy LEN-iwiec.

~~~~

Zachwyt nad lnami nadal trwa .

Powstała kolejna wersja leniwca.

Najpierw wyżebrałam od Hani trochę bordowego lnu, potem jeszcze  wykorzystałam wszystkie odcienie czerwieni jakie dostałam od Pani Ewy, były to resztki na cewkach ,ale jak się okazało ,wystarczające na uplecenie kolejnej tuniki.


Wzór : Nurgake
Druty : 3kp
Włóczka : Len na cewkach ( 4 nitki razem)
Zużycie : 161g
Rozmiar: M




Modyfikacja leniwca polega tym razem na opadającym dekolcie tzw. woda.


Myślę,że to nie koniec z tymi lnami ..mam ich jeszcze trochę i pomysłów w głowie też ;0)

Tylko żebym jeszcze czas znalazła ...no nic straconego jak nie teraz, to w przyszłym roku  coś uwiję.
~~~~

piątek, 1 lipca 2011

LENi cardigan.

~~~~

Powstał już jakiś czas temu i jest noszony.Brakowało mi takiej luźnej ,lekkiej narzutki na te moje opalone ręce z rękawami ;0)

Głupio wyglądałam w sukience z białym paskiem na ręce zamiast rękawów.

Powstał zatem taki prosty z krótkim rękawem sweterek.Na razie noszę go luźno albo spinam broszką ...he ,he guzików sienie dorobiłam raptem sztuk 3 ;0)




Jest zrobiony z tego samego lnu co Elenka , drutami nr 3 KP ,ale dołożyłam dodatkową nitkę w innym odcieniu i próbowałam toto pocieniować ..no nawet udało się , efekt w sumie jest delikatny, ale o to właśnie mi chodziło.

Tu widać , zdjęcia jedno robione z lampą drugie bez:


A tu złożony na plaskacza:

 Nic rewelacyjnego taki po prostu prosty przydaś ;0)

Ale lubię te lniane ,proste ciuszki .

W upały świetnie mi się noszą i o dziwo halki z "Mewy" pod sukienkę całkiem dobrze się sprawowały , a myślałam ,że się w nich ugotuję ,nic z tych rzeczy było całkiem przyjemnie ;0)

~~~~

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Wolne.

~~~~

No powiedzmy że wolne ...jeszcze trzy dni szkoleń i ja też mam wakacje...

Za to ostatnie dni spędzaliśmy rodzinnie.Było WOLNE.

Zaczęło się oczywiście od ostatniego dnia w szkole ,nagrody od Pana Dyrektora i pierwszej cenzurki...część artystyczna też była ;0) 


Florka szczęśliwa ,że nie musi wstawać na ósmą do szkoły i może do późna biegać na podwórku ...ech beztroskie życie dzieciaka...

No mama też się załapała na zdjęcia ;0)

Byłam w Elence ,która wzbudziła zainteresowanie. ..fryz też udało mi się jako ,tako okiełznać po tonie odżywek i pianek ,od których dostaję potem łupieżu...jak nie urok to przemarsz wojsk.

Stwierdzam ,że włosy najlepiej wygladają po 3 dniach od umycia jak z lekka się przetłuszczą,oklapną ,uliżą ;0))
...no ale trzeba polubić co się ma ..myślę że za jakieś 5 cm będzie znośnie.

No i na pewno następnym razem nie dam skrócić włosów tylko ŚCIĄĆ KOŃCÓWKI..jak widzę temat fryzjerstwa nie kończy się i smutne jest to ,że większość z nas ma złe doswiadczenia ;0(

Może moje cięcie nie jest złe ,ale zdecydowanie za krótkie i nijak się ma do fotek ,które przedstawiłam ,włosy były do łopatek więc było z czego pocieniować ..wrrr..

...a tak wyglądam jak wyglądam ..

Kolor sobie lajsnełam co poprawiło mi trochę humor ,bo nie oddałam się w ręce "specjalisty" tylko za 16zł farbę w  piance na łeb nałożyłam i jestem dumna ,że sama ,że równo i nie za 110zł ;0))


Następne atrakcje to wycieczka objazdowa ..zrobiliśmy rekonesans gdzie na pojezierzu brodnickim możemy z namiotem ruszyć..okolica ładna tylko pogoda do bani ..deszczowo i zimno wiec w końcu i tak zostaliśmy w domu.


 Zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową na Barbarkę ..rany myślałam ,że do domu nie dojadę ;0)

Po 20 latach wsiadłam na rower  , w sumie przejechaliśmy 24 km jak na pierwszy raz to chyba sporo ..najgorzej bolały uda i wiadomo co ;0) uda już nie bolą  ,tamta część ciała jeszcze daje znać o sobie ..he ,he





 A na Barbarce mojemu dziecku najbardziej podobała się tyrolka


Obiecaliśmy ,że tam jeszcze wrócimy by mogła pozjeżdżać ,ale nie koniecznie na rowerze ;0))

~~~~

A teraz czas się wziąć za druty ,szydełko koniec lenistwa !!!Włóczki czekają !!!

~~~~

czwartek, 16 czerwca 2011

Kolejna wtopa.

~~~~

Chciałam poprawić sobie humor i poszłam do fryzjera..no nie ma to jak nowa fryzura....Nawet zdobyłam zdjęcie poglądowe jak chcę wyglądać zainwestowałam w gazetę całe 1,50zł ;0)

Włosy rosły przez cały rok ,były no tak mniej więcej do łopatek, bo fryzura miała być półdługa ,stopniowana.

Nie cierpię za krótkiej grzywki, która leci mi w oczy , nie mogę jej założyć za uszy.Poza tym przy mojej tarczycy mimo stosowania odżywek włosy są suche ,niesforne i robi się szopa.Najlepsze wyjście półdługie, bo opadną pod ciężarem więc nie będą się puszyć.

No to zadowolona wybrałam się do fryzjera pokazałam ,usiadłam, wytłumaczyłam czego nie chcę i ciach ciach,mam nową fryzurę...

Poszłam zadowolona wróciłam zdołowana ...po drodze kupiłam ,pianki ,odżywki z myślą , że coś z tego w domu uratuję ;0(

Przyszłam poeksperymentowałam ,poryczałam się i związałam wszystko w kucyk ,przypinając grzywkę spinkami .

Mam wszystko to czego nie chciałam ...ja nie wiem mam z debilami do czynienia czy jak?

Włosy są do ramion ,grzywka wypada zza ucha , włosy się puszą i wyglądam jak wata cukrowa.

Nie wiem czy się Wam pokażę w najbliższym czasie ,muszę to przetrawić ...wiem że włosy odrosną ,ale czasu trzeba a ja chciałam w końcu nosić rozpuszczone ,długie włosy ,a mam na łbie...

....ech szkoda gadać .... idę popłakać w kątku...kolejny rok czeka mnie z kucykiem i spinkami ....a potem znowu strach czy trafię na fryzjera(kę) czy debila(kę)...bo ostatnio mam pecha i w tym wypadku trafiam za każdym razem na tego drugiego z własną wizją, obojętnie czego bym nie mówiła on i tak robi po swojemu jak umie , a nie jak chcę.

Chciałam coś w tym stylu ,czy to na prawdę aż tak wiele i takie skomplikowane?








Słowem jest super ,zmieniam skórę - na twarzy i dekolcie złazi płatami i jeszcze ta dobijająca fryzura !

~~~~

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Głupie słońce.

~~~~

Na razie nie będzie zdjęć Elenki na ludziu ;0(

Wyglądam nie wyjściowo ...upiór w operze to się przy mnie chowa.

W sobotę był w szkole piknik rodzinny ,trzeba było iść ,bo dziecko śpiewało.

Niestety z pochmurnego dzionka zrobił się słoneczny dzień .

Boisko szkolne otoczone z trzech stron budynkami , słowem bezwietrzna patelacha ,a że Małgosia ( znaczy się ja) ma skórę wrażliwą (nigdy się nie opalam specjalnie ,tylko jak chodzę po świecie) i nie posmarowała się kremem z filtrem , to teraz cierpi.

Dobrze ,że nie idę do pracy bo wyglądam jak panda z białymi plamami po okularach ...o reszcie nie wspomnę ..można się śmiać tylko nie za długo bo cierpię ;0))




Mam oparzenia pierwszego stopnia ...no po prostu suuuper  ,przypomniało mi się dzieciństwo, tylko wtedy było gorzej bo były bąble i mama smarował mnie maślanką.

Teraz muszę poczekać aż się wyrównam kolorystycznie i bolesność skóry zniknie .

Na razie unikam słońca chodzę w długim rękawie i prawie z golfem, a piecze jak diabli...no dzisiaj mniej bo smaruję się żelem na oparzenia.

No stara i głupia jestem ,teraz to już chyba o kremie z filtrem nie zapomnę ;0)

Małż się śmieje ,że wyglądam jak z tatuażem azteckim  i jeszcze ten sznurek po etui do komórki ,normalnie miodzio ;0)

~~~~

Moim pomocnym dłoniom bardzo dziękuję ,mam już wzór którego potrzebowałam  ,ale zawsze z chęcią przyjmę inne wzory pasiaste ,panelowe ;0)

Mam już następne pomysły na tuniki ;0)

Jak się przyjrzałam schematowi i moim rysunkom ,gdzie rozrysowywałam wzór stwierdziłam ,że są identyczne.

Wniosek akurat ten wzór na lnie nie za bardzo wygląda ,widocznie jest za płaski ,a len za miękki ,mało mięsisty i nie ma tego efektu ,spróbuję go zrobić na innej włóczce , bo mi się podoba.

~~~~